Twój serwis pieniński
Extreme P24
Na granicy Meksyku i Belize
Mariusz Ożóg
Cześć
Cześć
Piszę bedąc nad granica Meksyku i Belize. Mam nadzieję, ze jutro wjadę do Gwatemali i po jakichś dwóch/trzech dniach wjade do Nikaragui bądz San Salvadoru (dzieki temu dostałbym się do autrostrady pan-amerykanskiej. Jak na razie daje sobie radę. Nie licząc wy-juliania mnie przez Julio, nie mialem żadnych przygód. Niestety nie mogę korzystac z polskiej komórki (w samolocie przypomnialem sobie, ze w Meksyku, podbnie jak w stanach obowiazuje inna siec<nie gsm>), dlatego będę dzwonił rzadziej niz myslałem.
A tak poza tym... Jest gorąco, a klimatyzowane pomieszczenia powoduja ciagły katar, w autobusach dlugo-dystansowych nie można zmrużyc oka z zimna... Wczoraj byłem w Chichen Itza i musze powiedzieć , że było warto. Ruiny robią niesamowite wrażenie. Z pomocą wyobraźni można w myślach ożywic tamte minione czasy. A jest to łatwiejsze bo uliczni handlarze wszelkiego rodzaju badziewia, używaja bardzo specyficznych "gwizdków" (brzmia jak jakieś dzikie wycie). Poza tym w całych ruinach do dziś panuje niesamowita akustyka.
Spotkanie Europy i Azji w Ameryce.
A dokladniej Europejczyka podróżujacego do Ameryki Poludniowej z pracujacą w Afryce Azjatka gdzieś w Amryce Północnej. Życie zaskakuje. Pierwszy raz mialem okahttp://saleweselne.info.pl/admin.php/articles/zje porozmawiac z obywatelka Chinskiej >Republiki Ludowej i to w zimnym autobusie z Chichen Itza do Cancunu... Przez jakies 4 godziny dowiedzialem się wiecej o Chinach niz z wykladów prof Chwalby (zreszta Chen Sui rozwiała kilka moich błędnych wyobrażen na temat Chin, Chinczykow, ich historii i terazniejszosci). Teraz wiem przed jakimi wyborami musi stawac młoda Chinka w swoim ojczystym kraju (milosc-praca-rodzina). Nie mam niestety zbyt wiele czasu by szerzej omówić temat, ale zdaje mi się, że od wczoraj wiem wiecej o Chinach niz Meksyku. Nie wspomnę o spotkaniu calej masy innych turystów.
- Ilość komentarzy: 0
- Dodaj Komentarz
- Powrót



