Agnieszka Radwan-Stefańska
Słowo się rzekło, trzeba w końcu rozwiązać konkurs ogłoszony w ostatnim odcinku Kulturalnego Kapelusza.
A propos więc minionego odcinka: poszukiwaliśmy przykładów lokalizacji placówek kulturalnych w pełnej konspiracji, to znaczy przynajmniej bez okien. Zadanie było trochę ułatwione, gdyż zgłaszane do konkursu lokalizacje mogły dysponować drzwiami wej- i wyjściowymi. Nie mogły posiadać jedynie okien. Spośród sześciu listów, które nadeszły wraz z rozwiązaniem konkursu, najwięcej tego rodzaju obiektów zostało odnalezionych przez pana Zdzisława Soliwodę. Są one znane autorowi odpowiedzi z autopsji, co tym bardziej uwiarygodnia Osobę laureata. Rzeczone przybytki kultury to: Lipnica Murowana i Pilzno. Dziękuję serdecznie panu Zdzisławowi i wszystkim autorom maili za zainteresowanie konkursem, tudzież, przy okazji, za cenne refleksje dotyczące kultury ‘z naszego podwórka’, ale także w szerszej perspektywie. W pełni zgadzam się z konkluzją korespondencji, iż to nie ściany, okna czy drzwi (lub ich brak) tworzą jakość. Wszystko zależy od człowieka, właściwego na odpowiednim miejscu, z pasją, chęcią realizacji, odwagą i horyzontami, sięgającymi przynajmniej kawałek dalej poza własną miedzę. Chwalebnie okazuje się z niniejszej korespondencji, iż kulturą można się interesować, posiadać jakże wartościowe przemyślenia na temat jej animacji i nie bać się dzielić wiedzą oraz refleksjami w przedmiotowym temacie. Miejsce na podium naszego konkursu jest jednak tylko jedno. A nagrodą są... UWAGA!... specjały z krościeńskiej Kawiarni u Marysi, serwowane jednak tym razem nie w pienińskim kurorcie, ale przy Drodze Królewskiej w samym sercu Krakowa. Drogi Zwycięzco, oczekuję niniejszym Informacji o możliwym terminie ‘wręczenia’ nagrody, ufundowanej przez Kulturalny Kapelusz. Serdecznie zapraszam!
A propos lodów z Krościenka. Przyznać się muszę, iż pomysł takiej właśnie formy nagrody konkursowej zrodził się całkiem przypadkowo w ostatni, ciepły październikowy weekend. Spacerując rodzinnie w sobotnie popołudnie po krakowskich ulicach Starego Miasta, pomiędzy Placem Wszystkich Świętych a płytą Głównego Rynku, przy ulicy Grodzkiej, mym oczom ukazał się jakże znajomy, sympatyczny szyld: ‘Lody u Marysi – Lody tradycyjne z Krościenka nad Dunajcem’. Na duszy zrobiło się cieplej, pomimo że menu obfitowało w najrozmaitsze rodzaje idealnie zmrożonych lodów. To jakby taki most przerzucony pomiędzy Królewskim Krościenkiem a Grodem Kraka. Taka rekompensata za nieobecność Krościenka podczas Dni Powiatu Nowotarskiego, o czym kiedyś w Kulturalnym Kapeluszu już było. Owo gościnnie i smacznie otwarte okno krościeńskiej lodziarni ukazało się niczym mała ambasada pienińskiego miasteczka w Królewskim Grodzie. I chwała za to! Lokalizacja ‘Lodów’ znajduje się nie tylko w miejscu tak bardzo bogatym w historię, ale i w całkiem kulturalnym. Zaledwie kilka bram dalej w pocie czoła pracują miejscy urzędnicy od kultury. Pieniędzy wprawdzie dawno już na nic nie mają, ale ‘orkiestra gra dalej’. Tuż zaraz, po drugiej stronie Placu Wszystkich Świętych, zbłąkany wędrowiec zatrzymuje wzrok na trochę dziwacznej konstrukcji, trochę jakby na siłę przylepionej do ciągu starych kamienic. To Pawilon Wyspiańskiego, w którym jeszcze do niedawna mieściło się Krakowskie Biuro Festiwalowe, odpowiedzialne za organizację największych w Krakowie wydarzeń kulturalnych, także sławetnych Sylwestrów na Rynku dla stutysięcznej rzeszy entuzjastów powitania Nowego Roku w oparach świeżego, krakowskiego powietrza.
A propos Sylwestra. Wieść gminna niesie, iż może go nie być w tym roku w Krościenku. Co to oznacza? Jeśli bowiem nie zostanie zmiana daty z 2011 na 2012 oznajmiona uroczyście i publicznie przez włodarzy Gminy, nie zabrzmi noworoczna fanfara grana na trombicie, nie wystrzelą korki od szampana, czy oznaczać to będzie, iż czas się zatrzyma? Czy Krościenczanie legalnie będą mogli już wkrótce posługiwać się datą AD 2012? A może jednak, pomimo braku szampańskiej zabawy w plenerze, ktoś z miłościwie tam panujących pofatyguje się i skromnie, bez muzyki, bez świateł jupiterów i bez wiwatującego tłumu wyszepta: witamy w Nowym Roku...? I tak tradycji również stanie się zadość, pomimo że forma jej spełnienia całkiem nowa i niepowszednia... Czy to może takie novum na promocję miasteczka i zachętę dla turystów do przyjeżdżania, odwiedzania? ‘Mamy coś, czego inni w tę noc nie mają...’ Ale, jeszcze raz zaznaczam, to tylko jesienne szepty spadających liści, może być zupełnie inaczej, tradycyjnie...
A propos promocji. Przed blisko miesiącem Kuba zaangażował portal Pieniny24 do promocji III Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego Królewskiego Miasta Krakowa. Mając przyjemność pracować za kulisami tego wydarzenia mogę ‘z pierwszej ręki’ powiedzieć, że po raz kolejny dowiedziono, iż Krościenko nie jest znów tak daleko od Krakowa. Ba! Nawet okazuje się, iż portal znany jest i czytany w... Białymstoku, skąd również na koncerty (dzięki wystosowanym przez portal biletom promocyjnym) dotarło kilku studentów! Bardzo Ci Kubo dziękuję i... aż radość pomyśleć, skąd w takim razie mogą przyjechać do Krościenka jeszcze miłośnicy muzyki (i czytelnicy portalu!) na koncerty (miejmy nadzieję, że i tym razem dojdą do skutku!) III Letniego Festiwalu Muzyki Organowej ‘Pieniny-Kultura-Sacrum’...
A propos muzyki...
To może już przy następnej okazji...
napisz do autorki:
Agnieszka Radwan Stefańska - kulturalnykapelusz@gmail.com
- Ilość komentarzy: 6
- Dodaj Komentarz
- Powrót



